Dystrybucja
Handel międzynarodowy

Import podróbek z Chin – gdzie przebiega granica między legalnym sprowadzaniem towaru a przestępstwem obrotu podróbkami?

import podróbek z Chin obrót towarem

Dlaczego import podróbek z Chin może wydawać się kuszący? I dlaczego to pułapka?

Według badania EUIPO „Obywatele europejscy a własność intelektualna” z 2023 roku aż 1/3 Europejczyków deklaruje gotowość zakupu podróbek, gdy cena oryginału okaże się za wysoka. I to mimo tego, że 83% respondentów uważa kupowanie podróbek za nieetyczne, a niemal tyle samo dostrzega związek między handlem podróbkami a wspieraniem organizacji przestępczych.

Tam gdzie popyt, tam i podaż. Import podróbek z Chin może więc wydawać się kuszącą opcją biznesową – szczególnie przy znaczącej różnicy w cenach między towarem oryginalnym a podrabianymi towarami.

Problem w tym, że taka strategia niesie za sobą poważne ryzyko. Poprzez import i sprzedaż podróbek z Chin narażasz również reputację firmy. Gorsza jakość towarów przełoży się na niezadowolenie klientów. Mogą poczuć się oszukani i już nigdy do Ciebie nie wrócić. Do tego dochodzą konsekwencje prawne, które mogą dotknąć Twoją firmę w związku z importem i sprzedażą podróbek w Polsce. Zanim jednak przyjrzymy się konkretnym zagrożeniom związanym ze sprzedażą podróbek w branży e-commerce, musimy odpowiedzieć na pytanie – co należy rozumieć przez „podróbkę”?

Czym właściwie jest podróbka w świetle prawa?

Podróbki kojarzą się dość jednoznacznie. Bardzo modna, ale i bardzo droga markowa torebka zyskuje na chińskim rynku swoją łudząco podobną kopię – tyle że wyprodukowaną przez zupełnie kogoś innego. Z logo oryginalnej firmy.

Ale kombinacji jest więcej. I nie ma jednej uniwersalnej definicji. Wszystko zależy od konkretnej ustawy, bo w Polskim prawie aż kilka z nich odnosi się do podróbek. I tak za podróbki możemy uznać:

  • Produkty oznaczone bezprawnie zastrzeżonym znakiem towarowym (logo, nazwą znanej marki) lub znakiem łudząco podobnym.
  • Towary naśladujące elementy cudzego produktu (np. charakterystyczny wygląd) w taki sposób, że łatwo się pomylić, co do tego, kto jest producentem lub z jakim produktem ma się do czynienia.
  • Towary wykorzystujące chronione wzory, postacie lub grafiki należące do innych firm. Dotyczy to m.in. ubrań z wizerunkiem znanych postaci (np. Barbie), ubrań czy gadżetów z wizerunkami postaci z popularnych filmów lub bajek.

W praktyce oznacza to, że na importowanym produkcie nie musi znajdować się czyjeś logo, żeby mógł zostać uznany za podróbkę, a co za tym idzie – że możesz narazić się na problemy prawne nawet, jeśli nie naruszasz czyjegoś praw własności przemysłowej, czyli przede wszystkim prawa do nazwy i logo. 

Konsekwencje prawne za import podrobionych towarów do Polski. Co może grozić przedsiębiorcy?

Za obrót podróbkami z Chin firm może odpowiadać na podstawie kilku różnych ustaw. A każda z nich wiąże się z kolejnymi konsekwencjami, które boleśnie odczuje Twój biznes:

  • Zatrzymanie i konfiskata towaru – nie tylko tracisz nabyte produkty i nie możesz na nich zarobić. Dopłacasz też za ich przechowywanie przez organ celny w czasie kontroli, czy towar jest podrobiony. Do tego dochodzą koszty utylizacji, bo podrobiony towar zwykle zostanie zniszczony.
  • Spory z właścicielem praw do oryginalnych oznaczeń – właściciel znaku towarowego lub producent oryginalnego wyrobu może wystąpić przeciwko Tobie na drodze cywilnej. W grę wchodzi żądanie odszkodowania za poniesione szkody i utracone korzyści. Może też domagać się zaniechania dalszych naruszeń, wycofania towarów z rynku, a nawet publikacji wyroku w prasie branżowej – na Twój koszt.
  • Odpowiedzialność karna – import podróbek może być kwalifikowany jako usiłowanie obrotu podrobionymi towarami. Za usiłowanie grozi taka sama kara jak za dokonanie – czyli grzywna, ograniczenie wolności lub pozbawienie wolności do lat 2. W tym kontekście znaczenie ma jednak cel importu, do czego przejdziemy za chwilę.

Nie wiedziałem, że to podróbki. Taka obrona nie zadziała!

Jako importer odpowiadasz za to, czy towar jest legalny. To Ty musisz upewnić się, że tak jest w rzeczywistości. Na nic nie zdadzą się tłumaczenia „myślałem, że to oryginalne produkty”.

Sądy i organy ścigania zwykle uznają, że przedsiębiorca handlujący podróbkami robi to z pełną świadomością – i celowo godzi w interesy producenta oryginalnych wyrobów. A nawet jeśli rzeczywiście nieświadomie importujesz i sprzedajesz podrobione produkty z Chin, to brak staranności w weryfikacji towaru działa na Twoją niekorzyść.

Podobnie sprawa wygląda zresztą, gdy tylko pośredniczysz w obrocie podróbkami. Takie podmioty też mogą zostać ukarane, czego najlepszym dowodem jest m.in. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie (VII AGa 1048/23). Sąd stwierdził w nim, że za handel podróbkami powinni odpowiedzieć nie tylko sprzedawcy, ale również zarządca targowiska jako pośrednik usług. Sąd uznał, że nawet jeśli zarządca nie jest świadomy handlu podróbkami, to nie zwalnia go to z odpowiedzialności, jeśli nie podejmuje żadnych realnych działań, by zapobiegać naruszeniom. Samo tłumaczenie się niewiedzą to zdecydowanie za mało.

Warto zresztą dodać, że importerzy mogą odpowiadać także za sprzedaż w pełni legalnych produktów – gdy nie doszło do tzw. wyczerpania prawa do znaku towarowego. Więcej na ten temat piszemy w artykule o imporcie równoległym i naruszeniu praw do znaku towarowego.

Jak podrobiony towar z Chin zostaje wyłapany na granicy?

Zanim Twoja przesyłka z Chin trafi do magazynu, musi najpierw przejść przez ręce celników. I to właśnie na tym etapie podróbki najczęściej „wpadają”. Służba celna działa tu jako pierwsza linia obrony – w ramach ochrony własności intelektualnej sprawdza, czy importowane towary nie naruszają cudzych praw.

Gdy coś wzbudzi podejrzenia funkcjonariuszy, przesyłka zostaje wstrzymana. Następnie urząd celny kontaktuje się z uprawnionym do znaku towarowego – czyli firmą, której prawa mogły zostać naruszone. Ta może wysłać swojego przedstawiciela (prawnika, agenta lub inną upoważnioną osobę), który oceni, czy mamy do czynienia z oryginałem, czy z podróbką.

Co dalej? To zależy od skali. Jeśli zatrzymany towar okaże się podrobiony, zazwyczaj trafia do utylizacji – a rachunek za przechowywanie i zniszczenie dostaje importer.

Przy niewielkich partiach (kilka sztuk kupionych „dla siebie”) sprawa często kończy się na konfiskacie. Właściciel marki rezygnuje z procesu, ale Ty i tak tracisz pieniądze wydane na zakup i wysyłkę. Gorzej, gdy import ma większą skalę – wtedy producent oryginalnych wyrobów może zdecydować się na pozew cywilny albo zgłosić sprawę organom ścigania.

Stanowisko Sądu Najwyższego: sam import to jeszcze nie obrót towarem

Jeśli sprowadzasz podróbki z Chin w celu ich sprzedaży w Polsce, to musisz liczyć się z konsekwencjami. Ale sprawa nie jest już tak oczywista, jeśli chodzi o sprowadzanie podróbek na własny użytek. We wcześniejszej części artykułu wspomniałem, że znaczenie dla odpowiedzialności karnej będzie mieć cel importu. I tu właśnie możemy przejść do wyroku Sądu Najwyższego.

Sprawa dotyczyła kobiety, która sprowadziła z Chin do Polski podróbki Chanel i Louis Vuitton. Celnicy wyłapali podróbki, zatrzymali je, a kobieta usłyszała zarzuty handlu podrobionym towarem.

Problem pojawił się na etapie apelacji. Sąd apelacyjny zauważył, że wyroki w tym zakresie są niekonsekwentne. Sądy nie są zgodne, czy już sam przywóz podrobionych towarów do UE jest karalny (szczególnie gdy dana osoba nie zamierza oferować ich do sprzedaży, tylko kupiła je na własny użytek). I czy można zakładać, że importowanie podróbek z Chin od razu pociąga za sobą chęć ich sprzedaży.

Zdaniem SN sam import towaru oznaczonego podrobionym znakiem towarowym – czyli samo wwiezienie towaru do Polski – nie jest jeszcze wprowadzeniem towaru do obrotu.

Sąd zwrócił uwagę, że najważniejsze jest to, czy po sprowadzeniu podrobionych produktów towar faktycznie zmienił właściciela – czyli czy ktoś go kupił lub w inny sposób przejął. Sam fakt przewiezienia produktów przez granicę tego nie oznacza. Importer, który sprowadził towar do Polski, wciąż ma nad nim pełną kontrolę – może go magazynować, może go zniszczyć, może go odesłać. Dopóki nie przekaże go komuś innemu, trudno mówić o „obrocie” albo o usiłowaniu wprowadzenia do obrotu.

Jak kwalifikować sprowadzanie podróbek? Trzy możliwości

W rezultacie sąd, który skierował pytanie do SN, musi sam rozstrzygnąć, czy zachowanie oskarżonej kobiety było:

  • niekaralnym posiadaniem – jeśli podróbki nie były oferowane do sprzedaży ani udostępniane, część sądów uznaje, że nie można mówić ani o usiłowaniu, ani o dokonaniu czynu zabronionego,
  • usiłowaniem obrotu – jeśli istniał zamiar sprzedaży, ale do niej nie doszło,
  • dokonanym obrotem – jeśli towar faktycznie trafił do odbiorców.

To niełatwe zadanie. I właśnie ta niepewność pokazuje, z jak skomplikowaną materią mamy do czynienia.

Podsumowanie: jak minimalizować ryzyko w przypadku importu z Chin?

Import z Chin może być opłacalnym elementem strategii biznesowej – ale tylko wtedy, gdy jest prowadzony zgodnie z prawem. Sprowadzanie podróbek to ryzyko, które nie jest warte potencjalnych zysków. Nawet jeśli stanowisko Sądu Najwyższego wskazuje, że sam import to jeszcze nie obrót, nie oznacza to braku konsekwencji. Towar i tak zostanie zatrzymany, a Ty poniesiesz koszty.

Jeśli działasz w handlu międzynarodowym i chcesz upewnić się, że Twoje łańcuchy dostaw nie narażają Cię na problemy prawne – warto skonsultować się z adwokatem mającym doświadczenie w tym zakresie. Właściwie skonstruowane umowy z dostawcami, weryfikacja pochodzenia towarów i znajomość przepisów celnych mogą uchronić Twój biznes przed poważnymi konsekwencjami.

Masz wątpliwości dotyczące legalności importowanych towarów lub potrzebujesz wsparcia w sprawach z zakresu własności intelektualnej? Skontaktuj się z nami – porozmawiajmy o tym, jak zabezpieczyć Twój biznes.