Dzięki naszej interwencji przedsiębiorca mógł utrzymać niższe koszty importu i nadal korzystać z preferencyjnej stawki celnej [case study]
Spis treści
- Organy celne zobowiązały przedsiębiorcę do ponoszenia ponad 3-krotnie wyższej opłaty
- Konsekwencje błędnej klasyfikacji były ogromne
- Samodzielne próby rozwiązania problemu nie przyniosły zamierzonych efektów
- Zaczęliśmy od zrozumienia modelu biznesowego, dopiero potem analizowaliśmy przepisy
- Znając model produkcyjny, mogliśmy odwołać się do systemu klasyfikacji towarów na potrzeby ceł (ORINS) i podważyć decyzję celną
- Pełny sukces: uchylenie decyzji, zwrot kosztów i możliwość kontynuowania modelu biznesowego
Organy celne zobowiązały przedsiębiorcę do ponoszenia ponad 3-krotnie wyższej opłaty
Nasz klient to polski producent i dystrybutor sprzętu turystycznego działający na rynku międzynarodowym. Jego model biznesowy zakładał import z Chin części komponentów niezbędnych do produkcji. Końcowy montaż i sprzedaż odbywały się natomiast w Polsce.
Taki sposób działania pozwalał producentowi utrzymywać konkurencyjne ceny dzięki niższym kosztom produkcji podstawowych elementów. Jednocześnie przedsiębiorca zachowywał kontrolę nad jakością finalnego produktu i mógł wprowadzać go na rynek jako wyrób polskiego producenta. Z uwagi na fakt, że z Chin sprowadzał jedynie półprodukty, korzystał z preferencyjnych stawek celnych, które dla komponentów wynoszą 3,7%.
Problem pojawił się, gdy podczas jednej z dostaw organy celne zakwestionowały klasyfikację importowanych towarów. Uznały, że komponenty to gotowe produkty turystyczne, a nie półprodukty wymagające dalszego przetworzenia. Skutkiem tej decyzji była zmiana stawki celnej z 3,7% na właściwą dla importu gotowych produktów i wynoszącą aż 12%.
Konsekwencje błędnej klasyfikacji były ogromne
Dla naszego klienta decyzja organów celnych oznaczała nie tylko konieczność dopłaty różnicy w cłach za import. Stwarzała precedens, który mógł całkowicie zniszczyć opłacalność jego modelu biznesowego z uwagi na takie elementy jak:
- Wzrost kosztów operacyjnych – każdy kolejny import byłby obciążony ponad trzykrotnie wyższym cłem.
- Utrata konkurencyjności cenowej – wyższe koszty oznaczały konieczność podniesienia cen produktów.
- Zagrożenie dla pozycji rynkowej – firma ryzykowała utratę klientów na rzecz konkurencji oferującej bardziej atrakcyjne ceny.
Aby uniknąć tych zagrożeń, przedsiębiorca mógłby również rozważyć reorganizację całego biznesu i przeniesienie produkcji za granicę. To jednak oznaczałoby przestoje, nowe wyzwania regulacyjne, ogromne wydatki i problemy logistyczne.
Klient nie mógł zaakceptować żadnego z tych scenariuszy. Chciał obronić strategię biznesową budowaną przez lata i uniknąć konieczności kosztownej reorganizacji.
Samodzielne próby rozwiązania problemu nie przyniosły zamierzonych efektów
Początkowo producent najpierw próbował rozwiązać problem samodzielnie. Złożył odwołanie od decyzji wydanej przez organ celny. Argumenty przedstawione przez przedsiębiorcę nie przekonały jednak Dyrektora Izby Administracji Skarbowej. A to oznaczało, że ryzyko płacenia cła wysokości 12% było coraz większe.
Wtedy też przedsiębiorca doszedł do wniosku, że nie warto działać na własną rękę. Właśnie dlatego zdecydował się na pomoc prawną. Kancelarie, z którymi się kontaktował, przyjęły czysto formalne spojrzenie na problem. Skupiały się na przepisach celnych, nie biorąc pod uwagę branży i modelu biznesowego klienta. Nie potrafiły skutecznie wykazać, dlaczego klasyfikacja organów była błędna. Przedsiębiorcy nie zniechęciło to i dalej szukał rozwiązania. Właśnie wtedy skontaktował się z naszą kancelarią.
Zaczęliśmy od zrozumienia modelu biznesowego, dopiero potem analizowaliśmy przepisy
Na tym etapie przedsiębiorca wiedział już, że szuka nie tylko prawnika, który „napisze skargę”, ale przede wszystkim zrozumie, jak działa model produkcji i dostosuje do niego rozwiązania prawne. Z tego powodu po pierwszym kontakcie z naszą kancelaria był przekonany do skorzystania z usług RTA.
Zamiast zaczynać od analizy przepisów celnych, skupiliśmy się na zrozumieniu:
- Jak wygląda proces produkcji od momentu importu do gotowego produktu,
- Jakie czynności wykonuje klient w Polsce,
- Dlaczego ten proces ma sens ekonomiczny i technologiczny,
- W czym różni się importowany komponent od gotowego produktu.
Dopiero gdy zrozumieliśmy logikę gospodarczą działań klienta, mogliśmy skutecznie bronić jego racji przed sądem.
Ustaliliśmy, że importowane komponenty rzeczywiście były półproduktami wymagającymi dalszego przetworzenia w Polsce. Choć proces finalizacji był technologicznie prosty, to jednak niezbędny, żeby otrzymać gotowy do użycia produkt turystyczny.
Znając model produkcyjny, mogliśmy odwołać się do systemu klasyfikacji towarów na potrzeby ceł (ORINS) i podważyć decyzję celną
Gdybyśmy rozpoczęli analizę sytuacji klienta od przepisów, skuteczne podważenie decyzji mogłoby być niemożliwe.
Organy celne uznały, że brak jednego elementu nie wystarcza, by towar uznać za niekompletny. W ich ocenie był to gotowy produkt, co oznaczało wyższą stawkę celną z uwagi na spełnienie warunków reguły 2a ORINS (Ogólnych Reguł Interpretacji Nomenklatury Scalonej). Znając dokładnie model produkcyjny klienta, mogliśmy wykazać, że to nieprawda.
Szczegółowo opisaliśmy proces produkcji, wykazując że importowane komponenty nie mogły być użyte bez dalszego przetworzenia. Tym samym proces finalizacji – nawet jeśli był prosty – okazywał się niezbędny i zmieniał charakterystykę produktu.
Dla poparcia naszego stanowiska, powołaliśmy się na orzecznictwa sądów administracyjnych. Znaleźliśmy i przeanalizowaliśmy podobne sprawy rozstrzygane przez NSA i WSA, w których sądy orzekały na korzyść importerów w analogicznych sytuacjach.
Przez cały proces prowadziliśmy z klientem regularne konsultacje. Informowaliśmy go na bieżąco o postępach w sprawie, wyjaśnialiśmy strategię i możliwe scenariusze rozwoju sytuacji.
Pełny sukces: uchylenie decyzji, zwrot kosztów i możliwość kontynuowania modelu biznesowego
Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję organu celnego, zgadzając się z przedstawionymi przez nas argumentami.
Sąd doszedł do wniosku, że organy celne nie przeprowadziły pełnego postępowania dowodowego. W efekcie przyjęta przez nie klasyfikacja taryfowa była błędna, bo importowane towary rzeczywiście stanowiły półprodukt, a nie gotowy wyrób.
W efekcie nasz przedsiębiorca mógł utrzymać niższe koszty importu i nadal korzystać z preferencyjnej stawki celnej wysokości 3,7%. Wzmocnił też swoją pozycję rynkową, bo nadal może funkcjonować jako polski producent. A te kwestia ma duże znaczenie dla budowanej marki i relacji z klientami. Uniknął też kosztownego i skomplikowanego procesu przenoszenia fabryki za granicę.
Spory celne i podatkowe dla wielu firm są nieodłącznym elementem działalności międzynarodowej. Jednocześnie czasem jedna błędna decyzja może sparaliżować biznes, prowadzić do dużych strat finansowych, a nawet – jak w przypadku tej sprawy – zagrażać całemu modelowi biznesowemu. Właśnie dlatego jeśli znajdujesz się w podobnej sytuacji, warto zacząć działać jak najszybciej. I to najlepiej od razu z profesjonalną pomocą. Jeśli Twoja firma zmaga się z problemami w zakresie klasyfikacji taryfowej, sporami z organami celnymi lub potrzebuje wsparcia w międzynarodowej działalności handlowej – skontaktuj się z nami. Porozmawiajmy o rozwiązaniach, które zabezpieczą Twój sposób prowadzenia biznesu i dadzą Ci przewagę.